Firma zawsze traci, jeżeli zasób (pracownik, maszyna, samochód, itp) nie pracuje

Bardzo często słyszy się nawoływanie do jak najwyższej wydajności zasobów firmy. Wydaje się, że ma to sens. Jak jest jednak naprawdę? Czy tytułowe stwierdzenie jest prawdziwe?

Dyskusja podczas konferencji

Jakiś czas temu podczas konferencji „Lean Manufacturing” miałem prezentację odnośnie zwiększenia efektywności Lean poprzez zastosowanie Teorii Ograniczeń (TOC).
Atmosfera podczas dyskusji była bardzo gorąca. W jej trakcie stwierdziłem, że czasami jest lepiej jak maszyna, czy też inny zasób, nie pracuje, bo wtedy firma na tym zyskuje.

Kilka osób szybko zaprotestowało: „Jeżeli maszyna nie pracuje, to firma na tym traci!”, „Spada wydajność!”, „Maszyna się nie zwraca!”.

Ze względu na ramy dyskusji i jej ograniczony czas nie byłem w stanie wyjaśnić całego toku myślenia, który prowadzi do zrozumienia, że nie zawsze stojąca maszyna, czy pracownik powoduje, że firma na tym zyskuje.

Dlaczego zatem uważam, że jeżeli zasób nie pracuje to firma nie zawsze na tym traci, a czasem wręcz zarabia?

Gdy firma produkuje na magazyn

W sytuacji produkcji na magazyn kierownik (dyrektor) produkcji oczekuje, że jego maszyny będą miały 100% wydajności.

Zaleca podległym pracownikom, żeby produkowali cały czas, bo przecież te produkty i tak się sprzedadzą. Tak ściśle mówiąc to „kiedyś” się sprzedadzą.

„Kiedyś” oznacza, iż może to być za tydzień lub za pół roku!

Maszyny i ludzie pracują na 100% wydajności, no może trochę mniej, bo trzeba przecież je przezbrajać i ustawiać, jeżeli zmienia się produkt lub jego typ. Zatem produkuje się jak najdłuższe partie, żeby zminimalizować przezbrojenia.

Jakie są skutki produkcji w taki sposób, żeby każdy zasób był wykorzystany w 100 procentach?

Po pierwsze – zwiększa się stan magazynu. W firmach, które prowadzą pełną księgowość powoduje to, że zwiększa się zysk (w sposób sztuczny). We wcześniejszych wpisach na tym blogu wyjaśniam mechanizm, który to powoduje.

Po drugie – rośnie ilość produkcji w toku.

Po trzecie – wzrasta zużycie surowców i mediów.

Po czwarte – rośnie koszt magazynowania.

Po piąte – pojawia się presja na sprzedawców, aby sprzedawali te towary, które już są na magazynie – obniżają się ceny po jakich te produkty są sprzedawane.

Po szóste – jest ryzyko, że produkty staną się przestarzałe i trzeba będzie je sprzedawać w niższej cenie – w przypadku niektórych produktów jest również ryzyko, że się przeterminują.

Jeżeli by to podsumować, to poza pierwszym punktem, wszystkie pozostałe pozostałe punkty zwiększają koszty firmy lub zmniejszają jej przychody. Zaś co do punktu pierwszego, to zysk ten jest całkowicie wirtualny i wynika z przepisów podatkowych.
Widzimy zatem, że próba osiągnięcia wydajności zbliżonej do 100% kończy się zmniejszeniem zysku lub powiększeniem straty.

Produkcja na zamówienie.

Teraz nie ma produkcji na magazyn, każdy produkt ma swojego klienta.

Jest zatem oczywiste, że w produkcji są tylko te produkty, na które jest zamówienie. Zatem jeżeli maszyna, która w danym momencie nie jest potrzebna dla produkcji na zamówienie nie powinna pracować. Jeżeli pracuje nad produktami, na które nie ma zamówienia, to firma na tym traci, tak jak w przykładzie pierwszym.

Traci nawet więcej, bo przy produkcji na zamówienie może się okazać, że produkt nigdy nie zostanie sprzedany!

Zwrot z inwestycji

Co do zwrotu z inwestycji w maszynę, to faktycznie jeżeli maszyna nie produkuje, to on się wydłuża.

Niestety, kiedy maszyna produkuje towary, które nie są sprzedawane, to firma na tym traci i tak naprawdę to również wydłuża się jej okres zwrotu!

Błędem jest analizowanie samej maszyny (zasobu), bez analizy całej firmy jako systemu.

Maszyna (zasób) się zwraca tylko w przypadku, jeżeli jej praca powoduje zwiększenie zysków lub zmniejszenie strat całej firmy.

Kiedy zatem dany zasób powinien pracować?

Wydajność zasobu (liczona jako proporcja czasu jego pracy do przestoju) nie przekłada się bezpośrednio na zysk całej firmy.

Jedyny wyjątek jest wtedy kiedy dany zasób jest ograniczeniem całej firmy – wtedy kiedy nie pracuje to firma traci.

Teoria Ograniczeń proponuje rozwiązanie DBR (Drum, Buffer, Rope – Werbel, Bufor, Lina), które określa, które maszyny i w jakim tempie powinny produkować, żeby było to dla firmy zyskowne. Czasami używa się s-DBR, czyli uproszczonego DBR, które stosuje się wtedy gdy ograniczeniem firmy jest rynek.

Jeżeli firma jest w stanie wyprodukować więcej produktów, niż jest w stanie sprzedać, to oznacza, że ograniczeniem jest rynek.

Twój konsultant TLS

Jacek

P.S. Jeżeli chcesz się więcej dowiedzieć o zastosowaniu Teorii Ograniczeń, Lean oraz Six Sigma to sprawdź ten link, dzięki któremu możesz się ze mną skontaktować.

1 Comment

  1. marek ze zrozumiecubezpieczenia.pl 3 sierpnia 2015 at 11:51

    Wielu młodych przedsiębiorców ignoruje jakiekolwiek ograniczenia, które mogą spotkać ich podczas działalności i porywają się z motyką na słońce. Cały proces obliczania wydajności wydaje mi się strasznie skomplikowany – ale kto powiedział, że prowadzenie działalności to bułka z masłem?

    Reply

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *